Zawetowana przez prezydenta nowelizacja lex Kamilek przewidywała, że szkoły miały nie wymagać od opiekunów dzieci zaświadczenia z KRS, a jedynie oświadczenia o tym, że nie byli sprawcami poważnych przestępstw. Znosiła też obowiązek podwójnego sprawdzania danej osoby, np. szkoła miała nie weryfikować trenera, który już wcześniej został sprawdzony w rejestrach karnych przez klub sportowy czy firmę, w której pracuje.
Zgodnie z nowelizacją obowiązku przedstawiania zaświadczeń nie miałyby też przychodzące do szkoły osoby, od których z założenia wymagana jest niekaralność m.in. policjanci, adwokaci, radcy prawni czy sędziowie. Zaświadczeń nie mieli też potrzebować goście zaproszeni na zajęcia szkolne, w których uczestniczyłby nauczyciel.
Przypomnijmy, że rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak przedłożyła prezydentowi negatywną opinię do nowelizacji.
Wskazała w niej na realne zagrożenie dla bezpieczeństwa dzieci "poprzez wprowadzenie nieuzasadnionych wyjątków umożliwiających całkowite odstąpienie od realizacji obowiązków weryfikacji karalności bądź obowiązki te, w sposób nieuzasadniony, łagodzi". "Osoby skazane za przestępstwa seksualne bądź za np. zabójstwo, handel ludźmi będą mogły w praktyce uzyskiwać kontakt z dziećmi, np. podczas zajęć w przedszkolach czy szkołach, gdzie będą gośćmi" – uważa RPD.
Rzecznik Praw Dziecka mówi, że ta nowelizacja jest zła. Nawrocki więc wetuje.
O co chodzi ludziom z PO?



