Anglicy mają 14 klubów w top30 pod względem przychodów na świecie, cała reszta top5 lig też ma 14, Hiszpania ma 3 (z czego dwa sobie dobrze radzą) — przepisy finansowe i właścicielskie potęgują ten proces, ale też z takiej dysproporcji wprost wynika model gdzie poza top klubami reszta jest drenowana przez Premier Super League. Hiszpańskie kluby długoterminowo dalej by były w dupie, bo tam po prostu nie było poza Atletico przykładu klubów, które zrobiły stały progres pod względem przychodów, vide Sevilla, która swoją szansę przejadła.
Mocarne okienka Arsenalu i Liverpoolu, obok PSG to chyba najmocniejsze i najbardziej kompletne kadry na świecie w tym momencie.



