ten dyskurs o minutach to dla wielu bardzo ciężki test na intellgencje. juz abstrahujac od tego ze pomija doliczony czas gry z arsenalem kiedy tez prowadzilismy czy to kto się z doliczonych minut w meczu z newcastle cieszyl najbardziej, to warto zauwazyc ze mecz w ktorym nasz rywal ma wynik wyglada inaczej niz mecz w ktorym wynik mamy my.
od mojsa duzo nie wymagam bo on w niebieskim kolorze ma jedna spiewke całe życie, ale nagle okazuje sie ze przegrywajac cale spotkanie pickford nie wznawia gry 3 minuty za każdym razem, tarkowski szybciej wstaje ze swoich cyklicznych symulacji przy bronieniu różnych a z przodu nikomu nie chce sie lezec jak na leżaku. potem sie okazuje ze mecz jest plynny jak nigdy i nie ma czego doliczac. a sedzia i tak skonczyl po 4 wtedy kiedy szlismy z kontra 3 lub 4 na jednego.
a co do tych specjalnych warunkow dla nas to chyba ten jeden tweet je pokazuje lol



