Trzeba było brać Gasperiniego. Jakości tych piłkarzy nie jest tak duża, żeby sami rozwiązywali problemy na boisku, im potrzeba kogoś, kto im to lopatologocznie rozrysuje. Poza tym, Gasp mógłby wziąć ze sobą apteczkę z Bergamo, to byśmy żwawiej wyglądali. W każdym razie, daje takie 8% szansy, że coś się z tego urodzi, szczególnie jak czytam wypowiedzi pomeczowe Tudora, gdzie bajdurzy o 352, a chłop gra Kalulu na wahadle.
Te dwa mecze po przerwie mogą być kluczowe. W sensie, jak nie wygramy z Como, a potem dostaniemy przewidywany ciężki wpierdol w Madrycie, no to atmosfera może być ciężkawa, a sami zawodnicy przestaną mówić już o "entuzjazmie".



