Pytanie na ile to problem z aktorem, a na ile z produkcją. Jak zobaczyłem jak zagrał scenę na cmentarzu, to uznałem, że był zbyt żywy (jakkolwiek to zabrzmi) i otwarty, ale Fishburne jest na tyle dobrym aktorem, że jestem pewien, że mógłby zagrać Regisa dużo lepiej. Po prostu reżyser chciał takich emocji przy odegraniu tej sceny.dias pisze: ↑17 paź 2025, 9:46Patrzę jeszcze na tego Fishburna... pomijając kolor skóry to ja się zastanawiam nad tym, kto w ogóle dopuścił do tego, że on przeszedł casting. Czy w ogóle byl casting czy chcieli znanym nazwiskiem ratować produkcję? Regis w książkach i w grach był eteryczny, biła od niego mądrość, ale bez sztuczności czy zadufałości. A tu jest wszystko na opak.



