Reprezentacja Polski (zbiorczy)

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 05 maja 2006, 1:30

GW pisze: Wróćmy do kadry. Nie jest Pan zaniepokojny formą kolegów?

- Niepokój jest, ale myślę pozytywnie. Mecz z Wyspami Owczymi nie będzie żadnym wykładnikiem. Nawet jak wysoko wygramy, nie będzie powodów do wielkiego optymizmu. Teraz, przez te kilka dni we Wronkach i potem podczas zgrupowania za granicą trzeba od nowa poukładać te klocki. Tak jak były ułożone w 2004 i 2005 roku. W meczach z Kolumbią [30 maja w Chorzowie - rb] i Chorwacją [2 czerwca w Wolfsburgu - rb] musimy odzyskać pewność siebie. Mnie tego też brakuje. Jako napastnik nigdy nie brałem się do rozgrywania piłki. Raczej wykorzystywałem okazje stwarzane przez drużynę i wszyscy na tym korzystali. Teraz napastnicy gola nie zdobyli i - mentalnie - zespół wyglądał źle.

Sporo Pan biegał poza polem karnym...

- Bo nie było okazji w polu karnym. Do tego przyzwyczaiłem się w Anglii. Jak zobaczyłem swoje statystyki w polu karnym, to wyglądało to mizernie. Ale tam gra toczy się najczęściej od linii środkowej do pola karnego. I może coś w głowie z tego mi zostało.

A może powinien porozmawiać Pan z Maciejem Żurawskim? On też kiedyś nie mógł trafić do bramki.... Też się zablokował na długie godziny.

- Nie można nas porównywać. Ja gram w reprezentacji zupełnie inaczej niż w Anglii. W kadrze były i będą wykorzystywane moje zalety. A na Wyspach, jak powiedział Maciek Skorża [asystent Pawła Janasa - rb], biegam nie tam, gdzie chcę, tylko tam, gdzie muszę. O formę w reprezentacji się nie martwię. Ten automatyzm, tak potrzebny do strzelania goli, wróci. Kiedyś z Szymkowiakiem, Żurawskim, Kosowskim, Sobolewskim codziennie doskonaliliśmy współpracę. Teraz w kadrze spotykaliśmy się rzadko. Przed meczami z Kolumbią i Chorwacją będziemy ze sobą bardzo długo. I jeśli w tych spotkaniach znowu będzie dominował chaos, pojawi się powód do niepokoju. Wierzę jednak, że znowu będzie kolorowo. Jak w eliminacjach.

Wyobraża Pan sobie, że nie pojedzie na mundial?

- Na podstawie wydarzeń z ostatnich trzech miesięcy trener mógłby mnie nie wziąć. Wydaje mi się jednak, że będzie mu ciężko podjąć taką decyzję. Dobrze współpracuję z grupą, w eliminacjach zapracowałem chyba na wotum zaufania.

A nie przeraża Pana to, że kilku reprezentantów - tych niegrających w klubach - może nie być w formie fizycznej?

- Dwa zgrupowania muszą wystarczyć wszystkim. To głównie dla nich jest te kilka dni we Wronkach. Ja jadę tam odpocząć oraz odzyskać formę strzelecką. Jeden, dwa gole z Wyspami Owczymi spowodują, że kibice znowu zobaczą "Franka" rozluźnionego. Takiego, któremu żaden rywal nie będzie straszny.

Nawet Ekwador, Niemcy i Kostaryka?

- Nawet. Psychicznie będę rozluźniony, obym tylko strzelił te gole. A wierzę, że tak się stanie.

Zrobi Pan wszystko, żeby Hoddle nie zdenerwował się i nie stracił tych postawionych na gola w meczu z Ekwadorem funtów?

- Zadzwonię i poproszę, by nie szczędził grosza.
To jest myślenie magiczne. "Jak strzelę z Owcami, to znowu będę świetny". To chyba tak nie działa? Poza tym, co będzie jak nie strzelisz, Franku?

Wróć do „Polska”