Squadra Azzurra - Reprezentacja Włoch

Awatar użytkownika
dzieciol
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1842
Rejestracja: 29 sie 2005, 10:12
Reputacja: 0
Lokalizacja: Via di Trigoria

Post autor: dzieciol » 05 maja 2006, 14:52

Sero mam dla Ciebie ciekawy artykol nie wiem czy go czytales...


Włosi odetchnęli z ulgą. 23-letni Antonio Cassano przeszedł z Romy do Realu Madryt i to hiszpański klub będzie musiał poradzić sobie z jego chamstwem.
Cassano kosztował zaledwie 5 mln euro. Podpisał kontrakt do 2011 roku i będzie zarabiał na początek 4 mln euro rocznie (tylko o 800 tysięcy więcej niż w Rzymie), a potem 4,5 miliona.

W najbliższą niedzielę ma zagrać przeciw Villarreal u boku Zidane'a, Beckhama i Roberto Carlosa. W Romie Cassano wystąpił w tym sezonie zaledwie pięć razy. Musiał odejść, bo od ponad roku rzymski klub, chcąc wymusić przedłużenie kontraktu na własnych warunkach, często sadzał go na ławce albo na trybunach. Szantaż, dotkliwy w obliczu zbliżających się MŚ i coraz częściej stosowany we włoskiej piłce, tym razem okazał się nieskuteczny. Roma chciała odzyskać choć trochę z 30 milionów euro (60 mld lirów), które zapłaciła za Cassano w 2001 roku Bari, i w końcu przystała na skromną ofertę Realu. Za 25 utopionych milionów napastnik odwdzięczył się 52 bramkami (w tym 39 w Serie A) i stwierdzeniem: "Chciałem zostać, ale nie mieli dość pieniędzy".

Cassano musiał też odejść dlatego, że w Rzymie nikt go już nie chciał. A Inter, Juve i Milan bały się go kupić, bo ospowaty, niespełniony gwiazdor jest rozkapryszonym, zepsutym chłopcem. Kibice Romy witali go gwizdami i transparentami: "Idź sobie!". Klub dawał fanom do zrozumienia, że Cassano ma ich i żółto-czerwoną koszulkę w nosie, a zależy mu wyłącznie na pieniądzach.

Antonio Cassano urodził się 12 lipca 1982, w dzień po zdobyciu przez Italię mistrzostwa świata. W slumsach Bari wychowywała go matka, woźna szkolna. Mały Antonio był najlepszym piłkarzem w okolicy. Swojemu przyjacielowi po heinemedinie kazał stać pod bramką przeciwnika. Kiedy już przedryblował wszystkich, podawał mu piłkę i krzyczał: "Nawet taki kaleka strzela wam bramki!". Ale kilka miesięcy temu, kiedy powracający do gry po ciężkiej kontuzji Damiano Tomassi źle podał mu piłkę, Cassano rzucił trenerowi Luciano Spalettiemu: "Na co nam ten paralityk".

Kiedy Cassano, mając 18 lat, przyszedł do Romy, zaopiekował się nim Francesco Totti. Przyjął nawet do własnego domu. Ale Cassano od razu naraził się weteranom drużyny. Najpierw na treningu zaczął przezywać Batistutę starcem, a potem zakładał mu "siatkę". Jeszcze gorzej potraktował Brazylijczyka Aldaira. Też przepuszczał mu piłkę między nogami, a na dodatek krzyczał: "Stale masz rozdziawione nogi, jak twoja matka!". Na własne oczy widziałem, jak w treningowej grze nieco mniej zdolnym kolegom gestem i słowem dawał do zrozumienia, że są po prostu do niczego. A na koniec obraził się na te beztalencia i mimo nawoływań Capello zszedł z boiska i pojechał do domu. Bo Cassano, jak coś mu się nie podobało, szedł do domu. Tak wyjechał ze zgrupowania kadry U-21, którą trenował Claudio Gentile, i robił tak dziesiątki razy w Romie. Zwłaszcza gdy okazywało się, że rozpoczyna mecz na ławce.

Z drugiej strony - potrafi zagrać jak nikt. Maradona namaścił go na swojego następcę. Zidane twierdzi, że jest lepszy od Tottiego. Jako jedyny z Włochów nie zawiódł podczas ostatnich ME. Pomimo to rodacy żegnają Cassano bez żalu, bo są już nim zmęczeni. Gazeta "Corriere dello Sport" napisała: "Koniec nużącej telenoweli". Wszyscy mają nadzieję, że w Realu wreszcie ktoś go okiełzna i oczywiście na to, że po hiszpańskiej kuracji Cassano poprowadzi Italię w Niemczech do tytułu mistrza świata.

Wróć do „Włochy”