No ale jak juz mowilem, moze to przez moje toporne ucho
A teraz cos IMHO swietnego - nowa plyta 36 Crazyfists. Generalnie rozpisywal sie nie bede, bo podejrzewam, ze nikt tej kapeli nie slyszal, ale polecam bo jest niesamowita. Ich najwiekszy atut to Brock Lindow, czyli wokalista, z niesamowitym glosem. Graja cos co ciezko zdefiniowac, przynajmniej mi. No ale ja nigdy nie bylem dobry w szufladkowaniu. Jakis ziom napisal o nich:
Z czym osobiscie sie do konca nie zgodze, bo Deftonesi graja nieco inaczej, choc pewne podobienstwa moga sie nasunac (byc moze przez wokal Lindowa i Chino Moreno), ale IMO - niewielkie.Grają ostrego, melodyjnego rocka z ciężkimi gitarowymi riffami, oraz z niespotykanym wolalem przepełnionym cierpieniem (...) co przypominać może utwory Deftones'ów, Quicksand'a czy Glassjaw'a
Co ciekawe 36 Crazyfists pochodza z... Alaski.
"Rest Inside The Flames" to ich 3 plyta. W zasadzie premiera jest chyba w czerwcu, ale ja jako zaprzyjazniony z grupa fan dostalem wczesniej
Juz pierwszy numer "I'll Go Until My Heart Stops" wchodzi z takim impetem, ze glowa mala. Niesamowita dawka energii, ale pozniej chwilami zwalnia, przechodzi w bardziej melodyjna wersje glosu Lindowa. Z kolei drugi numer jest juz zupelnie inny - wolniejszy, jakby bardziej nastrojowy, chociaz wokal na zadne smety nie pozwala. I tak jest do konca. A wszystko konczy "The City Below", ktory mozna nazwac nawet ballada?
Naprawde swietna plytka, jak dla mnie chyba najlepsza jaka wyszla w tym roku, z tym ze ja nie jestem obiektywny. Polecam kazdemu, ale od razu mowie, ze taka muzyke trzeba lubic, bo nie wszystkim sie podoba



