Potwierdzam. Wczoraj zaczęliśmy, wczoraj skończyliśmy, totalnie „niewyłączalna” produkcja.
Dla mnie tym bardziej ciekawa, że sprawy nie znałam prawie wcale, więc przeżyłam parę zaskoczeń.
No a już pomijając samą historię – zalewa mnie nostalgia na samą myśl o tym serialu. Realia lat '90 oddali znakomicie, z milionem detali – te wszechobecne fajki, tu muzyka, tam jakiś plakat czy naszywka na plecaku. No i tyle samochodowych reliktów przeszłości
I po tym, jak mnie ostatnio rozczarowało zakończenie innego „morskiego” serialu – Scheda (serio, tam chyba naprawdę miał być jeszcze jeden odcinek) – przyjemnie było obejrzeć coś dobrego.
W tym temacie „Klangor” jeszcze polecam, jeśli ktoś nie miał okazji widzieć.


