Księga Luster (w oryginale Sleeping Dogs) - Russel Crowe gra sobie byłego detektywa, który zmaga się z Alzheimerem. Po całym domu ma powyklejane karteczki-przypominajki, gość kompletnie nie ogarnia rzeczywistości i nagle musi wrócić do sprawy w której brał udział przed laty i pewien Murzyn został skazany na śmierć. Ogólnie mi się podobał, trzymał w napięciu, fajna akcja, dużo zwrotów na koniec, trzeba chwilę pomyśleć, ale... sama końcówka moim zdaniem zbyt przekombinowana. Mimo wszystko fajnie się oglądało Russela w tej roli, dla mnie całkiem niezły film, chociaż opinie różne.
Drobiazgi takie jak te - włączyłem wczoraj. Skusił mnie Cillian Murhpy w roli głównej i to, że film nie jest zbyt długi. Na początek plusy - zdjęcia, klimat w jakim jest osadzony film, charakteryzacja Murphy'ego jako zmęczony życiem dostawca węgla - to fajne. Ale sama akcja strasznie powolna, w zasadzie jej brak. Momentami ciągnie się niesamowicie, rozkręca się bardzo powoli, przez pierwszą część można się zastanawiać o czym ten film w ogóle jest. A pod koniec.. przysnąłem, więc będę musiał obejrzeć jeszcze raz ostatnie pół godziny



