Wiesz... Bush został prezydentem w bardzo ciężkich czasach. Ledwie co go wybrano i już mu skoszkono dwie wieże, nie trudno było po tym o kryzys finansowy.
Nie mówię, że Bush jest ideałem, ale wątpię w dobro Kerry'ego. Teoria? To są podstawy - demokraci mają taki punkt widzenia, republikanie swój i to się nie zmienia.



