Podpisuje umowę na terminal w jednym z hospicjów w małopolsce i bardzo im zależy, żeby mieli na wtorek na 9 rano sprzęt. Z różnych względów finalnie szanse na to, żeby dostali spadły praktycznie do zera i teraz tak:
- dzisiaj rano serwisant mi powiedział, że jak są otwarci to podjedzie do nich specjalnie w sobotę, bo w poniedziałek ma zawalony dzień od rana do wieczora;
- umowę podpisali o tej godzinie, że zgoda z MasterCard przyszła już po 16 i nikt w firmie normalnie już nie pracuje. Jak napisałem szefowej działu bezpieczeństwa co to za klient to mi o 19 z domu przeklikała umowę, jak już wpadły wszystkie zgody.
- napisałem 10 minut temu do serwisanta, że są jutro zamknięci to powiedział, że "robią dobrą robotę" i jak trzeba to podjedzie nawet o 7 rano w poniedziałek/wtorek.
Kurde, czasem fajnie się obracać wśród dobrych ludzi.



