Zanim zaczniecie czytać, tak wiem o absurdalnym liczeniu asyst w MLS, więc do rzeczy.
Sprawdzam sobie statystyki indywidualne po sezonie ligowym i widzę:
Sam Surridge - 24 gole i 5 asyst (choć tego to przynajmniej kojarzę z nazwiska)
Anders Dreyer - 19 goli i 19 asyst (kimkolwiek on jest)
Evander - 18 goli i 15 asyst (kimkolwiek on jest)
Martin Ojeda - 16 goli i 15 asyst (kimkolwiek on jest)
Hany Mukhtar - 16 goli i 12 asyst (kimkolwiek on jest)
Dalej mi się nie chcę, poziom tej ligi to jest mniej więcej coś pomiędzy Pucharem Tymbarku w kategorii U-11 a małopolską grupą IV Ligi Polskiej.
Ale żeby nie było, że przyszedł pan maruda, bo tak to chyba wygląda, a nie taki był zamiar. Fajnie, że Messi i Ronaldo, czyli dwa największe GOATy w historii tego sportu się fajnie bawią (nadal), chce im się, chcą zagrać na Mundialu za rok, biją sobie te rekordy, swoje w Europce zrobili, dodatkowo koszą teraz super kasę, no czego chcieć więcej. No chyba tylko finału Argentyna-Portugalia, jeżeli Urugwaj do niego nie wejdzie (a wejdzie, wiemy to) i ostatecznego pojedynku.
Więc w żaden sposób atak na Leo czy Cristiano (żeby nie było, arabska liga ma dla mnie taką samą wartość co MLS, tylko że tam nazwiska jednak na wyższym poziomie), bardziej na te pastuchowe rozgrywki.


