Dużo jest opinii ludzi pracujących w maku, że takie przynoszenie do stolika jest dla nich ok, bo mają chwilę na odpoczynek.
Dużo bardziej przekształciłbym dyskusję w stronę stacji paliw i żabek - gdzie prowadzili te jebane hotdogi i inne żarcie z psa zmielonego razem z budą, przez co główne przeznaczenie miejsca, czyli szybki zatankowanie, zmieniło się w czekanie w kolejkach bo jeden kasjer musi parówę z sosem czosnkowym komuś zrobić. Już o Żabkach nie wspominając gdzie jedna karyna na sklep i musi jakieś nuggetsy do pieca wlożyc. Jak widzę takiego grubasa co czeka na to przetworzone żarcie to pod nosem zawsze sobie szeptam "ale ty jestes obrzydliwy cloner"
WP/matt_



