"Wolisz wydać pieniadze na akcje charytatywne niż wlasne przyjemności - ale sknera z Ciebie" - no takiej logiki po niewielu się można spodziewać ;]
Inna sprawa, że mamy ćwierć 21 wieku za sobą, a niektórzy mentalnie wciaż są w poprzednim. Żyjąc w większym mieście ma się tyle opcji na spędzanie wolnego czasu, że to już naprawdę nie jest oczywistością, że telewizor domowy to centrum, wokół którego funkcjonuje całe życie popołudniowo-wieczorne.
Można nie mieć telewizora z tego samego powodu co nie mieć sprzętu wędkarskiego, bieżni czy kolekcji gier planszowych za 10 tysięcy złotych. Nie z bycia sknerą, ale z faktu, że się z tych rzeczy zwyczajnie nie będzie korzystać.
Sam regularnie przenoszę się do mieszkania siostry jak ona wyjezdza w delegację żeby zająć się jej psem. U niej w pokoju gościnnym jest wielki telewizor, na którym raz na jakiś czas odpalę spotify jak zapomnę swojego głośniczka bluetooth zabrać, a słuchawki wlasnie ładuję.
Nie gram w gry, wiec nie kupuję konsoli. Nie jezdze na ryby, więc nie kupuję wędki. Nie oglądam telewizji, wiec nie kupuję telewizora. nie jeżdże w góry, więc nie kupuję sprzętu wspinaczkowego.
To są naprawdę tożsame zdania.



