No właśnie o dziwo leniwie. Jako, że nie jestem entuzjastą zakupów w sobotę rano/w południe i zazwyczaj robię je w piątek wieczorem lub w sobotę wieczorem, pamiętam, że zostawałem na ten weekend w Kielcach, zakupy miałem już ogarnięte, moje jedyne wyjście z mieszkania było po pizzę, bo ciapak nie potrafił wejść do środka (i chyba jak dobrze pamiętam nie brałem wtedy ze sobą telefonu), a możliwe, że te 10 kroków zrobiłem, gdy udawałem się dokonać aktu defekacji.


