A w tej dyskusji o "singlach" nie chodzi chyba o to, że jak ktoś ma 40 lat i nie założył rodziny to jest jakąś niższą formą ludzką. Bardziej to, że człowiek jest jednak zwierzęciem stadnym i przebywanie wśród ludzi to źródło naturalnej dopaminy.
Przema poruszył w swoim poście ciekawą kwestię.
Myślę, że to nawet nie jest kwestia mediów a skutek uboczny podejścia do relacji międzyludzkich "kiedyś jak coś się psuło to się to naprawiało", ale tak za wszelką cenę, bo nie wypadało się rozchodzić, mówić otwarcie innym o problemach, "bo co ludzie pomyślom". Zwiększa się świadomość, wiele osób wychowanych w tych pięknych latach 80. i 90. potrzebuje lub korzysta teraz z pomocy specjalistów, niektórych już z nami nie ma.



