W sumie to nie. Raczej cytując klasyka "maski opadły" i ktoś zaczął głośno mówić, że to całe małżeństwo, dzieci i "tradycyjne wartości" to wcale nie są takie fajne jak na obrazkach. A okoliczności też się mocno zmieniły, bo kobiety mają praktycznie równe możliwości zarabiania pieniędzy jak mężczyźni, w temacie mieszkań "wolny rynek" dał ludziom w pysk cenami itd. W dużych miastach praktycznie co drugie małżeństwo kończy się rozwodem. Temat, o którym książkę można napisać.



