Ależ miałbyś problem, a jak nie Ty to ona. Kwestia czasu. Niecały rok to jeszcze motylki w brzuchu latają. To jest fundamentalna różnica w swiatopoglądzie, która wpływa w życiu na wiele kwestii, przykłady podał już @Mr.Chris. Zresztą Ty jesteś konserwatysta głosujący na Konfederację i Mentzena to podam Ci inny przykład. Wyobraź sobie, że spotykasz się z dziewczyną, która głosuje na Lewicę i Magdalenę Biejat. Możesz sobie ją kochać nie wiem jak bardzo i bagatelizować te sprawy, ale finalnie Wasz światopogląd się fundamentalnie różni i w dłuższej perspektywie pojawiłby się konflikt i nie mielibyście szans. Uważam, że w pewnych kwestiach po prostu trzeba myśleć podobnie.DDK pisze: ↑22 gru 2025, 13:09czemu? Ja jestem niewierzący, a nie miałbym żadnego problemu z kimś, kto jest wierzący. W ostatnim związku byłem prawie rok i kobieta, z ktorą się spotykałem chodziła co tydzień do kościoła, organizowała spotkania DDA na salkach dzięki współpracy z parafią i nawet dość mocno ją zachęcałem do tego. Co więcej dzięki bardzo dużo dzięki temu dyskutowaliśmy o podejściu do życia, etyce, moralności, sumieniu i podobnych kwestiach.
Nie mówię o przypadku "może kiedyś w dłuższej perspektywie". Mówię o twardym stanowisku, w końcu sam jestem osobą, która dzieci nigdy nie chciała, nie chce i nie będzie chcieć. Tu nie ma żadnego pola na kompromis jeśli ktoś wyobraża sobie przyszłe życie w inny sposób.DDK pisze: ↑22 gru 2025, 13:09Co do dzieci to już bardziej się zgodzę, aczkolwiek ja też kilka lat temu miałem "w dłuższej perspektywie" plan mieć syna, a teraz przyznam, że chęć posiadania dziecka mi całkowicie przeszła. Gdybym znalazł odpowiednią matkę to być może, ale na razie mam sto innych priorytetów niż posiadanie potomstwa, z tym że biorę pod uwagę, że możę się to zmienić. Jasne, że gdybym miał kobietę, która by naciskała, żeby mieć dzieciaka "teraz i już" to pewnie cięzko byłoby się dogadać, ale jeśli ktoś mi powie, ze "na pewno kiedyś będize chciał dziecko" to myślę, że też nie miałbym z tym problemu. Raczej podszedłbym do tego tak, że jeśli za rok/dwa/trzy stwierdzę, że "to ta jedyna" to wtedy jest duża szansa, ze zmienię zdanie. A jeśli stwierdzę, że to jednak nie to, to pewnie z innych względów niż rożnica zdań w sprawie posiadania potomstwa.



