Mam nadzieję, że okażecie się od tym względem twardsi ode mnie.Przema pisze: ↑29 gru 2025, 10:40Niestety jednak na koniec roku w zwiazku z tym musialo byc sporo stresu i dosc szybko zrealizowal sie koszmar, ktorego obawialem sie zostajac ojcem - wlasnei takie pobyty w szpitalu, ktore zna sie gdzies z wpisow w internecie albo tv, sam jako dziecko tego nie doswiadczylem, a jako ojciec ledwo po roku..
Zośka pierwszy raz pochorowała się mając 10 miesięcy. Wcześniej zero problemów – a wtedy od razu pilny telefon z laboratorium, że mamy jechać do szpitala. Odmiedniczkowe zapalenie nerek i sepsa. Takie coś ustawia ci psychikę na resztę życia. Ilekroć młodej coś jest – a ma już 11 lat – przypominam sobie o traumie jej pierwszego chorowania i jestem sparaliżowana strachem. Wzięłabym na siebie wszystko, co jej się przytrafia, mimo że choruje dużo rzadziej niż inne dzieciaki – bo po prostu tak bardzo się boję tego, co mogłoby się stać.
To trzymamy kciuki, choć nie wiemy, za co
Btw, mnie przyszło do głowy, żeby w 2026 robić więcej rzeczy analogowo: powrót do gry w szachy, journaling, słuchanie muzyki z płyt, rysowanie, zwiedzanie. Zobaczymy, jak to wyjdzie


