Może „zabójcza”?
Tak też zrozumiałam z wywiadu z twórcami. Chcieli zachować tytuł, jako – nie oszukujmy się – przyciągającą uwagę markę, ale docelowo każda historia ma być inna.
No, ten to jest straszny, mocno drewniany.
Ja sobie googlowałam tego bardziej misiowatego, Adama Wolnego. Twarz wydawała mi się znajoma, zresztą przypomina też mojego kolegę.


