Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
Przema
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4256
Rejestracja: 10 lut 2008, 19:17
Reputacja: 1063

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: Przema » 05 lut 2026, 8:58

futbolowa pisze:
05 lut 2026, 8:36
No i jeszcze jeden aspekt – infrastruktura. Mieszkam w wieżowcach z lat 70 – w zasięgu dziesięciominutowego spaceru mam 6 szkół, 3 przychodnie, 2 weterynarzy, linię tramwajową, kilka linii autobusowych, trochę zieleni, dwa małe centra handlowe, ryneczek, siłkę i pełno innych miejsc usługowych. To duża zaleta w porównaniu do mieszkania w domu na obrzeżach miasta czy w ogóle poza miastem
Pomijając drogie utrzymanie domu: opłaty typu ogrzewnie, wywóz śmieci, ciągłe usterki i remonty, ale ok jak kogoś stać to się tym nie przejmuje. To właśnie okolica jest koronnym argumentem, zwłaszcza jeśli mówimy o budowie domu, gdzie w dużych miastach nie ma na to miejsca już i trzeba się oddalać od centrum albo nawet do innej gminy. I oczywiście dla dzieci to super sprawa że jest ogród, pewnie więcej przestrzeni niż w niektórych mieszkaniach, ale potem masz taką dwójkę szkrabów w różnym wieku i trzeba jeździć to do lekarza, to do szkoły, to na jedne zajęcia dodatkowe, to drugie zajęcia dodatkowe, coś tam jeszcze, potem te dzieci z powrotem trzeba przywieźć i się okazuje że nagle tego czasu na cieszenie się ogrodem, nie mówiąc już o jakiś pracach, po prostu nie ma, bo człowiek lata między pracą a punktem w mieście żeby to połapać logistycznie.
Widzę teraz co się dzieje u mojego sąsiada naprzeciwko z trójką dzieci. To po prostu jak na jakimś peronie, wychodzi, przywozi dziecko, jedzie po kolejne i tak aż całą trójek obsłuży a na koniec jeszcze babcię musi do domu odwieźć bo jak go nie było to ktoś w domu musiał żarcie przygotować i dziećmi się zająć.
Z podobnego punktu widzenia wyszedł poprzedni właściciel mieszkania, w którym teraz mieszkam. Odchowali dwójkę dzieci, które już poszły w świat i się wybudowali poza Szczecinem. Przy pracy zdalnej i mniejszej presji czasowej ma to jak najbardziej sens. Mi by się teraz zwyczajnie nie chciało w to wszystko bawić, a na emeryturę to nie sądzę bym chciał tu mieszkać gdzieś w okolicy, ale raczej wyprowadzić się w jakieś cieplejsze miejsce - przynajmniej taki mamy plan z małżonką. Zobaczymy co czas pokaże bo może taka przeprowadzka czeka nas nawet i w tym roku ale niekoniecznie w cieplejsze miejsce.

Wróć do „Hyde Park”