Nie jest skasowana, po prostu niezależnie od zielonego ładu zmienił się rynek - wzrosła konkurencja z Azji, która kiedyś była mniejsza, trzeba rozwijać technologie bezemisyjne (to nie europejski wymysł, zobacz, jak Chiny stawiają na elektromobilność). Europejskie miasta przyjazne dla mieszkańców nie chcą zbyt wielu samochodów (Polska pod względem urbanistyki jest tu mocno zacofana). To dużo lepsza sytuacja niż w USA, gdzie bardzo trudno żyć bez samochodu.
Z założenia krótkoterminowy, by po dokonaniu transformacji koszty były znacznie niższe.
To jest narzędzie. Polska ma problem, bo nasze rządy od lewa do prawa przez dziesiątki lat ignorowały temat i nadal nawet nie zaczęliśmy budowy pierwszej elektrowni atomowej, a co dopiero mówić o większej liczbie. Tak, jak by nie wiedziały, a wiedziały bardzo dobrze, że transformacja w stronę zmniejszania znaczenia węgla to - również ekosnomiczna - konieczność.
A jak inaczej chciałbyś to robić?
W miastach to jest bardzo zdrowy trend, polska samochodoza jest straszna.
Jak wyżej, docelowo powinniśmy dążyć do zmniejszenia liczby samochodów w miastach.
Spadek produkcji w Europie trwa od 2-3 lat (nie ma jeszcze danych za 2025), więc chyba za szybko na twarde wnioski. A od importu niektórych surowców będziemy uzależnieni, bo ich nie mamy, nieco pomóc może recykling.
Ogólnie to widzę, że najbardziej boli Cię odchodzenie od samochodozy, które dla mnie jest akurat trendem, którego oczekuję.



