Dokładnie, ja w czasach szkolnych 3 razy przerobiłem Mezopotamię, Rzym i Napoleona (podstawówka, gimnazjum, liceum), ale do czasów po II wś i komuny nie udało się dojść ani razu.
A inna sprawa że historia jest ciekawa w formie opowieści (książki, filmy), a nie przerabianego na szybko materiału z wkuciem dat dla wydarzeń, których znaczeń czy kontekstu nie było czasu przerobić.
A inna sprawa - programy różnych przedmiotów powinny iść jednym tempem historycznym, bo obecnie jest tak że pani na historii przerabia starożytność, na polskim jesteśmy w romantyzmie, a na sztuce/muzyce/plastyce omawiamy barok. Totalny chaos. No ale reformy w szkolnictwie to temat rzeka.



