Tylko ze zbrojeniówką jest tak, że coś podciąga słupki, ale to jest dość sztuczne zjawisko i nie przekłada się na produktywność gospodarki. My tak wydajemy ogromne pieniądze na armię. Jako kraj ościenny całej UE powinniśmy negocjować jak najlepsze formy pomocy w budowaniu odporności wschodniej flanki i niekoniecznie ogromną pożyczka jest tak fajna. Pieniądze nadal trzeba oddać .
Poza tym bierzemy się za ogromne inwestycje sprzętowe, gdy do tej pory nie mamy rezerwy, a wszyscy przerzucają ten gorący ziemniak między sobą. Wojsko zawodowe, jakie by duże nie było, tak nie wystarczy w razie "W". Co nam po zakupach, całej otoczce w sytuacji braku siły ludzkiej?



