To był taki klasyczny meczu w którym po prostu zabrakło drużynie odpowiedniej motywacji, takiego ekstra bodźca, był moment w którym powini konkretnie depnąć i byłoby zwycięstwo, ale tego właśnie zabrakło, a zamiast tego było rozkojarzenie i niedokładność. Za to Luis Enrique musi zrobić chłopakom suszarkę w szatni.
Chociaż mnie to nie dziwi, po tak świetnym zeszłym sezonie naturalnie następuje słabszy, to zrozumiałe.
Właśnie to czego brakowało PSG było widać w Stade Rennais, seria słabszych wyników, trener tymczasowy i wielki przeciwnik u siebie. Idealne warunki żeby zrobić coś nieoczekiwanego. Motywacja nakręcała się sama, była koncentracja, zaangażowanie i świetnie dysponowany bramkarz. No i się udało.



