Fajny temat, ciężki wybór, ale postaram się.
1. "Na południe od Brazos" Larry McMurtry – wspominałem już o niej na forum w innym temacie, cudowna przygoda.
2. "Trylogia rzymska" Robert Harris – klimat starożytnego Rzymu uwielbiam, a tutaj przedstawiony jest w najlepszej formie. Historia Cycerona w trzech tomach. Zawsze szybko przychodzi na myśl, gdy ktoś zapyta o najlepsze przeczytane przeze mnie książki.
3. "Hrabia Monte Christo" Alexandre Dumas – specjalne miejsce w moim sercu. Podobnie jak następna pozycja, to jedna z książek, które mocno rozwinęły moją czytelniczą przygodę.
4. "Harry Potter" J.K. Rowling – tutaj uświadomiłem sobie, że kolejność mógłbym pomieszać. "Na południe od Brazos" czytałem stosunkowo niedawno, a przygody Harry’ego pierwszy raz ćwierć wieku temu. Ach, jak to działało na dziecięcy umysł. Pamiętam, jak zafascynowany nie mogłem się oderwać, gdy Hagrid przyszedł poinformować Pottera, że jest czarodziejem i rozpoczyna naukę w Hogwarcie. Chciałbym przeżyć to ponownie. Nie wiem, którą część lubię najbardziej. Piątka była fajna, ta konspiracja i walka z Umbridge. Trójkę też wyróżniam, ale tak naprawdę wszystkie lubiłem i żadnej książki nie czytałem tyle razy, bo przy okazji premier odświeżałem sobie całą serię. Kilka lat temu słuchałem audiobooka.
5. "Wiedźmin" Andrzej Sapkowski – wspaniała sprawa, że taki mistrz słowa zabrał się za napisanie książki na podstawie serii gier. Co prawda samograj, ale ktoś inny mógłby tego nie udźwignąć.
6. "Stulecie chirurgów" Jurgen Thorwald – widziałem, że ten tytuł pojawiał się już w temacie. Świetna książka, często ją polecam. Warto poznać, jak całkiem niedawno wyglądała medycyna.
7. "Dallas ’63" Stephen King – i tu pojawił się największy problem. Rzucałem monetą. Chciałem dać biografię Agassiego, żeby choć jeden przedstawiciel tego gatunku pojawił się na liście, ale nie mogłem przejść obojętnie wobec tego, jak moja wyobraźnia pracowała podczas lektury książki Kinga. Super pomysł.
Skończyłem i łapię się za głowę, że nie dałem nic Łysiaka, którego bardzo lubię i przeczytałem mnóstwo jego książek. Wybrałbym "Malarstwo Białego Człowieka", bo nigdy nie pomyślałbym, że to może być tak wciągające. Bardzo dobrze spędzałem czas z Folletem, przy seriach "Kingsbridge" i "Stulecie". Na myśl przychodzą też "Królowie przeklęci" Druona, ale muszę postawić kropkę, bo zaraz podwoiłbym, a może nawet potroił tę listę.



