Młodzież podrzuciła mi ostatnio Wet Leg.
Po osłuchaniu paru kawałków oraz pobieżnej lekturze w sieci wychodzi, że kapela zatacza co raz szersze kręgi i to nie tylko na Wyspach.
Nic dziwnego - bo wszystko się tam zgadza. Brzmienie indie wielce przyjemne (choć to nie do końca moje klimaty), teksty zacznepne i prowokujące, a charyzmy scenicznej wokalisctce Rhian Teasdale mogło by pozazdrościć większość współczesnej sceny.



