W sobotę pomiędzy transmisjami olimpijskimi obejrzałem wyjazdowy mecz Hoffe w Kolonii. Spotkanie było zacięte i wyrównane, oba zespoły walczyły o pełną pulę, końcem końców remis jest jednak wynikiem sprawiedliwym. Po dość spokojnym początku gospodarze objęli prowadzenie dzięki przepięknemu uderzeniu Ragnara Ache - w 15 min. były napastnik Eintrachtu kapitalnie złożył się do uderzenia przewrotką, nie dając żadnych szans Baumannowi, który tylko odprowadził piłkę wzrokiem. Gospodarze próbowali pójść za ciosem - w 22 min. świetne podanie dostał Jakub Kamiński, wyszedł na dobrą pozycję i oko w oko z Baumannem uderzył bardzo mocno, ale tam, gdzie ustawiony był bramkarz reprezentacji Niemiec. W 24 min. wrzutkę Kamińskiego z rzutu rożnego przedłużył głową Ache, a Martel z bliska główkował obok słupka. W ostatnim kwadransie 1. połowy inicjatywę przejęło jednak Hoffenheim, w efekcie pod bramką Kolonii zaczęło robić się coraz groźniej. W 30 min. technicznym uderzeniem, będącym w zasadzie próbą loba, popisał się Kramarić, zmuszając Marvina Schwäbe do wysiłku. Wyrównanie padło w 45 min., po zagraniu Hajdariego z lewego skrzydła z bliska do siatki trafił Ozan Kabak - dla obrońcy Hoffenheim był to drugi mecz z rzędu z golem. Jeszcze przed przerwą Hoffe mogło wyjść na prowadzenie - Bazoumana Toure świetnie rozprowadził kontrę, Kramarić wyłożył piłkę Burgerowi, ale Holender zbyt długo zbierał się do strzału, co umożliwiło obrońcy skuteczną interwencję. Po przerwie Hoffenheim kontynuowało ofensywną grę, co przyniosło efekt w 60 min. - Toure huknął w poprzeczkę, niepilnowany w polu karnym Kramarić dobił głową, a Schwäbe wygarnął piłkę już zza linii bramkowej. Już trzy minuty później był remis - Kolonia wyprowadziła znakomitą kontrę, Kamiński obsłużył podaniem El Malę, który mimo pewnych problemów z opanowaniem piłki zdołał wykorzystać sytuację sam na sam z Baumannem. Przez resztę meczu oba zespoły grały otwarty futbol dążąc do zwycięstwa, choć trzeba przyznać, że w końcówce groźniejsza była Kolonia.
Pewnie, że o LM będzie ciężko, ale w obecnej sytuacji - pięć punktów przewagi na piątym Lipskiem i 11 kolejek do końca - trudno nie stawiać sobie takiego celu. Nie pogardziłbym jednak LE lub LKE, bo tam faktycznie będą większe szanse by coś osiągnąć.



