my się nauczyliśmy wykorzystywać ten puchar, który doszedł i robić na nim dobre wyniki, i chwała nam za to. Ale jesteśmy wciąż dość daleko od dobicia do poziomu najlepszych w regionie, nasz mistrz trafia na mistrza Serbii, Czech czy innych Węgier (może mniej tych ostatnich, ale wciąż) i patrzymy na tych rywali z obawą, bo to są "mocne, doświadczone i renomowane" ekipy. My nie mamy być lepsi od tych zespołów z Litwy, Słowenii, Czarnogóry itd., bo to się rozumie naturalnie, imo faktycznie o dużym rozwoju polskiej piłki będziemy mówić wtedy, gdy nasz mistrz trafi na taką Crvenę Zvezdę lub inną Slavię Praga i będziemy mówili "easy to powinniśmy przejść", a nie patrzeć jak na mecz z potentatem.
Tak że póki co farmimy współczynniki, nauczyliśmy się nie dostawać wpierdolu od Wysp Owczych w eliminacjach, to jest lekki krok wprzód, ale jak przychodzi bić się o puchary wyższej kategorii, to wciąż każdy polski klub jest za malutki. Do Ligi Mistrzów wciąż nam daleko, a trafiają tam regularnie kluby z Czech, Słowacji, Serbii itd. My nadal jesteśmy w gronie pariasów zaglądających tam przez dziurę w płocie. Trzeba się z tym pogodzić i cieszyć z tych minimalnych choćby kroczków.



