jest różnica między wspieraniem szkolenia czy infrastruktury a wpłacaniem kilkudziesięciu milionów, żeby utrzymać klub na powierzchni, bo najczęściej brakuje kasy przez niegospodarność władz.
To raz, że patologia, dwa, że nieuczciwa konkurencja, bo jednak jeden klub jest tak silny, jak jego prywatny właściciel i sponsorzy, a za drugim stoi prawie milionowa metropolia. Jednemu braknie tych milionów, to zbankrutuje, klub zleci do niższej ligi, drugiemu braknie, to miasto rzuci 20 czy 30 mln i jakoś się kręci.



