Real Oviedo - Atletico Madryt 0:1
W kolejnym meczu domowym beniaminka z Asturii blisko było bezbramkowego remisu, tym razem jednak Atletico rzutem na taśmę wywalczyło trzy punkty, pomimo bardzo słabego występu. Cholo Simeone wymienił dużą część jedenastki w stosunku do meczu Ligi Mistrzów w Brugią, szansę w wyjściowym składzie dostał m.in. młody Julio Diaz na lewej obronie. Pierwsza połowa była dość obiecująca dla Oviedo, które w pierwszych minutach odważnie ruszyło na rywala. Nie trwało to długo, Atletico uspokoiło grę, ale w 23 min. bliski zdobycia gola był Federico Vinas - Urugwajczyk dostał świetne prostopadłe podanie, jednak wychodzący z bramki Oblak dobrze skrócił kąt i obronił. W końcówce Oviedo znów ruszyło do natarcia, w doliczonym czasie gry Oblak ratował swoją drużynę. Po przerwie gra ofensywna Atletico nieco się poprawiła dzięki zmianom (na boisko weszli m.ni. Julian Alvarez i Koke), ale Asturyjczycy też próbowali się odgryzać - kilka razy uderzeń próbował aktywny w tym meczu po stronie Oviedo Federico Vinas. Pomimo nieco lepszej gry w 2. połowie, Atletico nadal miało problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych i wydawało się, że po raz kolejny w tym sezonie mecz na Estadio Carlos Tartiere zakończy się bezbramkowym remisem. Do tego jednak nie doszło, gdyż w czwartej minucie doliczonego czasu gry zwycięskiego gola dla zespołu Cholo zdobył Julian Alvarez - argentyński napastnik zwiódł w polu karnym bodajże Kwasiego Sibo i uderzeniem przy prawym słupku umieścił piłkę w siatce.
Choć było to wymęczone zwycięstwo Atleticu, jest ono cenne, gdyż wobec porażki Villarrealu z Barceloną Los Colchoneros wskakują na trzecie miejsce w tabeli. Strata do prowadzącej dwójki jest duża, ale piłkarzy Simeone czeka jeszcze rewanż z Realem w półfinale Pucharu Króla i możliwość sięgnięcia po to trofeum.



