Na tamtym forum bylem, ale chyba napisalem cale dwa posty dotyczace Milanu, czytalem jednak dosc sporo. BigBlueElephant to chyba byl moj nick tam, szczerze to na 100% nie pamietam
Pozno bylo, zwracam honor . Dominium bylo slabe , najslabsze z calej nowej trylogi i bazujacy na nostalgi poprzez przywrocenie "starych" aktorow. Laskawie pomine caly watek z szarancza , pyro raptorem na lodzie ( gatunek ktory byl wybitnie pustynny), czy wlasnie wloska pogon z allozaurem. Przynjamniej wreszcie go do filmu dodali ale tak, te sceny byly po prostu slabe. Gigantozaur tez byl mocno sredni, natomiast pierwsza scene z Therezinozaurem troche ocene tego flimu dla mnie uratowala bo przez ulotny moment poczulem sie tak jak sie czulem ogladajac pierwsza trylogie.Leszek pisze: ↑01 mar 2026, 9:37
Tu małe sprostowanie. Gównem określiłem wyłącznie Dominium. Pierwsze dwa filmy tej drugiej trylogii czyli ten pierwotny z 2015 roku oraz ten z 2018 roku z finałem w posiadłości bogacza oceniam wysoko. Natomiast w Dominium nie jestem w stanie znaleźć ani jednej zalety. Może tylko ciekawostka że główny antagonista tego filmu to dokładnie ten gość który jadł lunch z Denisem Nedrym w pierwszym filmie z 1993 roku i przekazał wtedy grubemu tamten słynny dezodorant z podwójnym dnem na zarodki. I w końcu i tego faceta dopadła sprawiedliwość po prawie 30 latach. No ale tak poza tym to naprawdę Dominium to było dramat. Na początku filmu Owen i jego dziewczyna odgrywali Indianę Jonesa na tych motocyklach albo i nawet Bonda a potem akcje przenieśli nam właśnie do jakiegoś dino rezerwatu sami czując że idea walki z dinozaurami rozsianymi po całym świecie jest po prostu fabularnie słaba do dobrego sprzedania. A co najgorsze przytargali nam oryginalne postacie z pierwszego filmu i ciężko im wybaczyć co zrobiono z Malcolmem który rzucał przez cały film tak prymitywne i godne pożałowania żarty że po prostu żal było oglądać. Nie mówiąc o tym że sam finał filmu żywcem zerżnięty z pierwszej części z 2015 gdy te dwa wielkie gatunki alfa ze sobą walczyły w niemal identyczny sposób.
No nie, Dominium to był być może najgorszy seans kinowy na którym w życiu byłem, ewentualnie jeden z dwóch najgorszych.
Natomiast pierwsze dwa filmy z cyklu Jurrasic World były naprawdę ok.
A Rebirth mimo wszystko pod kątem takiej podstawowej konstrukcji fabularnej to powrót do całkiem dobrych korzeni. No gorzej niestety właśnie z tym że wolałbym obejrzeć bardziej ucieczki przed Raptorami i T-Rexem niż jakimiś mutacjami. T-Rex był ale trochę za mało a Raptory może z 5 sekund i sprowadzone do roli nieudaczników co też niefajne.
Wielki plus za ciekawostke, wylapalem to dopiero kiedy pare miesiecy temu zrobilismy sobie ze znajomymi maraton JP i obejrzelismy wszystkie jeden po drugim.
Jeden z najgorszych seansow powiadasz? Widziales The Room?



