Krótka pamięć, długa historia
Polska przez niemal 300 lat nie istniała na mapie. Pokolenia wychowywały się na opowieściach o utraconym państwie, o walce, o marzeniu, które miało się spełnić. „Jeszcze Polska nie zginęła” nie było przecież hasłem marketingowym, tylko deklaracją przetrwania.
Izrael na swoje państwo czekał jeszcze dłużej. Inna historia, inny kontekst — ale podobne doświadczenie: brak miejsca na mapie świata.
I właśnie dlatego brzmi to tak osobliwie, gdy w Polsce pojawiają się głosy, że jakieś państwo „powinno zniknąć”. Jakby pamięć działała wybiórczo. Jakby cudza historia była mniej realna niż własna.
Może warto zadać sobie proste pytanie: skoro przez trzy stulecia oburzaliśmy się na tych, którzy uznali, że Polski nie musi być — to na jakiej zasadzie dziś niektórzy uznają, że inne państwo nie musi istnieć?
Historia bywa bezlitosna dla tych, którzy nie wyciągają z niej wniosków. A ironia historii potrafi być wyjątkowo celna.
Czasem największym patriotyzmem jest konsekwencja. Zwłaszcza w myśleniu.
Spoiler:



