Z góry założyłeś, że mój wpis wychwalający Kompanyego odnosi się do okupowania przez Bayern pozycji lidera w Bundeslidze.
Tymczasem raz, że nic takiego nie napisałem, dwa, że nawet w ogóle nie miałem w głowie miejsce w tabeli.
Nie mam zamiaru się specjalnie rozpisywać, bo od lat istnieje dość kłamliwy stereotyp o łatwość wygrywania Bundesligi przez Bayern, co jeszcze mogę zrozumieć. Jednak istnieje podobnie kłamliwy, niemający nic wspólnego z prawdą stereotyp o łatwości prowadzenia Bayernu, o samograju i różnych takich totalnych bzdurach.
Kompany i Burnley to też zupełnie inna sprawa, zupełnie inne środowisko, inne oczekiwania, inne rozumienie piłki jako produktu medialnego... no [k****] wszystko jest tam zupełnie inne.
Każdy trener gdzieś zaczyna i gdzieś uczy się funkcjonowania jako pierwszy trener. Kompany zaczynał w Belgii, a uczył się fachu w Burnley. Jestem pewien, że ten etap w Championship mocno teraz procentuje, ten w Premier League również, bo przegrywając w najlepszej lidze też się uczysz i jak jesteś ogarnięty to czerpiesz pełnymi garściami z takich doświadczeń.
Vincent Kompany imponuje mi w wielu aspektach. Już jako piłkarzy był charakterny, widać to również dzisiaj, ale nie jest to taki prostacki sposób bycia charakternym.
Wiele można usłyszeć/poczytać jakie ma zróżnicowanie podejście do piłkarzy, jak buduje poszczególnych zawodników i jak radzi sobie z graczami trudnymi do prowadzenia.
Piłkarze rosną pod jego obecnością, wystarczy spojrzeć chociaż na Upamecano albo Laimera, obudził wielu piłkarzy. Dobrze zarządza emocjami drużyny, nawet jak jest trudny mecz i gra się nie klei, to widać spokój, nie ma jakiegoś szarpania. Ma ewidentnie posłuch wśród zawodników, był kapitanem na boisku i tak jest również teraz.
Drużyna jest dobrze naoliwiona, potrafi grać z lekkością, z pewnością siebie, masa wysokich zwycięstw, mnóstwo goli, dobrze funkcjonująca starszyzna i odważnie wchodząca młodzież, no dużo dobrego, a jeszcze widać że rosną.
Mimo dużej liczby możliwość w formacji ofensywnej, nie ma żadnych zgrzytów, każdy akceptuje swoją pozycję, a w Bayernie często bywały problemy w tym aspekcie.
Do tego Kompany co rusz jest chwalony za to jak wypada medialne. W Monachium nigdy nie jest łatwo delikatnie mówiąc, tam zawsze czekają z niecierpliwością aż coś się wydarzy, to jest przecież FC Hollywood. To wszystko z czym zmaga się trener w Bayernie jest naprawdę przygniatające, to jest w Niemczech absolutnie olbrzymi klub, a oczkiwania też są olbrzymie, jak ktoś nie interesuje się niemiecką piłką to najczęściej po prostu tego nie rozumie. To nie jest łatwe miejsce do pracy. Kompany wypada świetnie, jakby był z żelaza.
No ma gość same plusy, pierwsze miejsce w tabeli to tylko wizytówka tego wszystkiego. A ja uważam, że on wciąż się uczy i może być lepszy.



