Trwają już rundy eliminacyjne kolejnej edycji Copa Libertadores, a widzę, że tutaj nie wrzuciłem jeszcze relacji z finału 2025 - uzupełniam zaległość i wkrótce przystępujemy do fazy grupowej nowych rozgrywek.
Finał
Palmeiras - Flamengo 0:1 (Danilo 67')
Był to kolejny finał z gatunku tych, które nie porywały. Trzeba jednak przyznać, że wygrała drużyna, która w przekroju 90 minut pokazała jednak nieco lepszy futbol. Zespół Palmeiras przystąpił do tego meczu w lekkim kryzysie, bo w lidze brazylijskiej gubili dużo punktów. W 1. połowie sytuacji bramkowych było niewiele, groźniejsze było jednak Flamengo - po kwadransie dobrą okazję zmarnował Bruno Henrique, otrzymawszy prostopadłe podanie popędził w kierunku bramki i uderzył ponad nią. Chwilę później w dobrej pozycji do uderzenia znalazł się Samuel Lino - mając sporo miejsca na lewej stronie pola karnego uderzył obok dalszego słupka. Piłkarze Palmeiras wyglądali w pierwszych 45 minutach bardzo słabo i ospało, w ofensywie nie pokazali prawie nic. Po przerwie zaczęło to wyglądać nieco lepiej, ale jedyny gol spotkania zdobył zespół Flamengo. W 67 min. de Arrascaeta dobrze dośrodkował z rzutu rożnego, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Danilo, uderzeniem głową nie dając szans Carlosowi Miguelowi. W 71 min. okazję do wyrównania zmarnował Murilo - po rzucie rożnym, wybiciu piłki i ponownym dośrodkowaniu Brazylijczyk uderzył obok lewego słupka. Palmeiras nie wyglądał na zespół, który miałby odrobić tę jednobramkową stratę, a mogli przegrać wyżej - w doliczonym czasie gry uderzenie Evertona z rzutu wolnego odbił na słupek Carlos Miguel, a dobitka Jorge Carrascala była niecelna. No niestety, ostatnimi laty te finały z udziałem Flamengo zbyt ciekawe nie są, ich pojedynek z Athletico Paranaense w 2022 r. był zresztą chyba jeszcze gorszy.



