Do 100 to w miare akceptowalne, 165 juz nie tak bardzo...Plus dla lekarki ze Ci tak trula bo z taka historia chorob w rodzienie to w pelni zrozumiale. Tez sie domyslam co powie, ale nie lam sie tym zbytnio z bb zawsze mozna powoli schodzic z tego co widzialem/czytalem nie jest to proces latwy ani przyjemny ale mozliwy. Mnie rowniez podniosly znacznie, jak sie budze to czuc roznice, no i w pracy nie mam ochoty wszystkim urwac glowy, tylko niektorymfutbolowa pisze: ↑10 mar 2026, 21:19Trochę to uprościłam, ale generalnie problemem ogólnym jest u mnie stres. Dostałam leki trochę ze względu na te nocne akcje, ale przede wszystkim dlatego, że miałam non-stop podwyższone tętno. Po roku już nie pamiętam dokładnie wartości, ale to było coś około 80 w spoczynkowym i koło setki przy normalnym funkcjonowaniu. Szybszy spacer – 125. Bieganie - 165 XD Występy publiczne – też powyżej 150.
No i biorąc pod uwagę te zawały, udary, bajpasy i inne cuda w rodzinie – lekarka rodzinna od dwóch lat mi truła, że mam iść do kardiologa. No a kardiolog, j/w – uważa, że serce jest generalnie okej, ale to tętno jest niepokojące, poziom cholesterolu przy w miarę zdrowej diecie i całe to obciążenie. No ale nie wiem, co powie teraz – trochę sobie nie wyobrażam brania takich leków do końca życia, chociaż komfort funkcjonowania podniosły znacznie.
Jedynym co moge doradzic to duzo snu przy stresie.
Obawiam sie ze objetosciowo to by Pana Tadeusza przebila



