Skończyłem ostatnio i na pewno jest mi bliżej do futbolowej niz Chlopaczka. Książka jest długa - 650 stron i nieraz wydawało mi się, że za dużo tego, bo chciałem więcej śledztwa w sprawie morderstwa, a tymczasem czytamy kolejne przygody Cory'ego, co po przeczytaniu książki uważam, że było... super. Przeniesienie się w świat dwunastolatka, na dodatek w latach 60., na dodatek w Stanach, ehh jakie to wszystko zostało osadzone w pięknym klimacie. Książka mocno sentymentalna, oj mocno. A ostatni rozdział jak Cory wraca po latach do Zephyr to już kumulacja - no prawie się popłakałem.
Nie zachwycam się tą pozycją tak jak futbolowa, bo te elementy fantastyki nie do końca mi podeszły, ale ode mnie mocne 8/10. Dzięki za polecenie, bo świetnie było się poczuć znów małym dzieckiem.



