Rzuciłem okiem na kilka walk. Fajne, krwawe bitki. Leśko vs Szewczyk, Romanowski vs Kurek, Piwowarczyk vs Zając, nawet walka kobiet udźwignęła i nie było dramatu
Jedynie main-event zawiódł. Bartosiński pokonał na pełnym dystansie Fleminasa. Łotysz był ogromnym underdogiem, ale dawał radę, w stójce był lepszy od panującego mistrza, natomiast Bartos zdecydowanie przeważał w parterowej kontroli. Na punkty wygrał Bartosiński, ale widać było po nim, że nie był zadowolony z występu. Zresztą wizualnie Bartosiński trochę się zmienił, w wywiadzie po walce wplatał angielskie słówka, może będzie próba angażu za oceanem



