Dojechaliśmy więc do dnia finału Pucharu Ligi Angielskiej, znanego powszechnie jako Carabao Cup. Mamy powtórkę finału z roku 2018, gdzie Arsenal podejmie Manchester City. Oba kluby jednak są w zupełnie innym miejscu. Wtedy, Manchester City rozpoczynał złotą erę dominacji w Anglii. Arsenal staczał się coraz niżej w ostatnim sezonie Wengera. Manchester City wygrał swoje 3 mistrzostwo Premier League zdobywając rekordowe 100 pktów, a Arsenal 6. miejsce, pieczętując kolejny sezon bez Ligi Mistrzów.
Dzisiaj znajdujemy się w zupełnie inne pozycji. Wiele wskazuje na to, że era Pepa w City się kończy. Po rekordowych zwycięstwach i 6 (!) wygranych ligach, maszyna się zacina. Ale to dalej silny Manchester City, pomimo tego, że nie dostał szansy od Realu w 1/8 LM i że potyka się o własne nogi w gonitwie za Arsenalem w lidze, to dalej potężny zespół.
Druga sprawa, że wszyscy oczekują wreszcie rozpoczęcia tej złotej ery Arsenalu. Po dużych wydatkach i cierpliwej budowie zespołu, Arteta znajduje się w swoim szóstym pełnym sezonie (a siódmym ogólnie) i na swoim koncie ma zaledwie jeden Puchar Anglii, zdobyty w dodatku w pierwszym swoim sezonie w Covidzie.
Dlatego też o ile sam puchar nie jest najważniejszy - ba, to czwarte rangą trofeum jakie mogą wygrać oba kluby - to dynamika dla obu drużyn jest bardzo istotna. Z jednej strony Manchester City który próbuje uratować sezon, z drugiej Arsenal, który będzie chciał pokazać, że to JEST ten sezon.
Mimo tego, nie ma co wyciągać konkretnych wniosków z jednego tego meczu. Wygrana Arsenalu nie sprawi, że droga po tytuł będzie łatwiejsza, wygrana City nie sprawi, że Arsenal załamie się psychicznie. Ale wpływ mieć może, może być składową tego, co się wydarzy w kolejnych tygodniach.
Start meczu o godzinie 17:30 czasu polskiego. Nie ma transmisji w żadnej polskiej telewizji. Sędzią spotkania będzie pan Peter Bankes.



