Zawiodła mnie Tajlandia neistety - ost raz byłem w 2019 czyli przed covidem i było jednak lepiej. Teraz (poza Bangkokiem czy Surat Thani czyli normalnymi miastami) to jest Bułgaria.
Masę turystów (już nie backpackers ale rodziny z dziećmi, pary, hordy ruskich) sprawiło, że Tajowie widzą w nas już tylko $ - na wyspach to już jest podejście "płać i spierdalaj". Jakikolwiek problem czy roszczenie z naszej strony (prom się spóźnił 2h, hotel coś tam obiecał ale nie dotrzymał - to jest od razu "możemy anulować rezerwację". Na jakikolwiek sprzeciw z naszej strony "wezwiemy policję - 1 się nawet zdarzyło ale policja TURYSTYCZNA nie mówiła słowem po angielsku więc musiałem z nimi przez tłumacza google gadać. oczywiście nic nie mogli pomóc). Jak człowiek chce negocjować drogie dość usługi (hotel przy plaży, 2 os pokój, basen, śniadanie - ale taki poziom 3* europejskich - to jest ok 100$ za noc, ceny też europejskie) to się z Ciebie śmieją mówiąc że "Ty jesteś biały bogaty to płać"
Niefajnie
Owszem, przyroda (Khao Sok polecam), żarcie niezmiennie (ale raczej w mniejszych skupiskach bo na wyspach to już same kebaby, pizze i burgery pod turystów), plaże (ale też te bardziej dzikie) dalej kuszą ale chyba trzeba wybierać albo miejsca "z dupy" (np taka Koh Lanta pusta i fajna a okoliczne Koh Lipe, Kradan, Mak i pomniejsze wysepki już zajebane) albo duże miasta.
Wietnam lepszy
Za to Pekin (mieliśmy 19h) fajny - widać technologię (apki Alipay czy Wechat do płacenia, ichniego ubera, komunikacji miejskiej i właściwie wszystkiego innego), dość mile podejście, dalej fajne ceny no i rozmach
Oczywiście kontrol wszędzie, miliony kamer, przy każdym wejściu na większy plac, do metra - bramka + sprawdzanie bagażu i paszportu (lokalnym też sprawdzają wszystko, były przypadki że cofali jakichś ludzi z wejścia do metra



