Sytuacja wygląda tak, że trailowe będą miały twardszą podeszwę i tak po 10-20km (zależnie od Twojego ciała/masy/przeszłych kontuzji) w mieście będą Cię po prostu co najmniej bolały stopy, a jak masz problemy z plecami i zdecydujesz się na typowy trail, to możesz nawet kontuzji dolnej części kręgosłupa dostać. A w drugą stronę, jeżeli weźmiesz buty zajebiste do miasta, to będą miały gorszą przyczepność i stabilizację, czyli ryzykujesz skręcenie kostki albo ciut bardziej ekstremalne, spierdolenie się w przepaść
W skrócie: jeżeli chcesz mieć naprawdę dobre i dające sobie radę w trudnych warunkach, to albo jedno albo drugie. Na coś na pewno będziesz kiedyś narzekać, więc jako, że dużo podróżujesz, to moją radą będą dwie pary, ale nie skrajne. Do miasta mogę polecić Nike Vomero, Saucony Ride i ASICS Gel-Pulse. Dwa pierwsze mam sprawdzone i chodziłem w nich zarówno po lesie jak i po drobnych górach, ale najtrudniejszy sprawdzian to Saucony Ride na Preikestolen (niezbyt wymagający szlak) i po deszczu czułem sporą różnicę. Poza tym to starszy model, który był nieco bardziej zbalansowany. O trzecich czytałem masę dobrych opinii i to buty, które dzisiaj zamówiła moja Partnerka, właśnie w kontekście długich spacerów po mieście.
Rozważałem tą serię parę lat temu jak jeszcze kolano lepiej się spisywało. Teraz muszę najwyższą amortyzację.
Niemniej, seria dalej cieszy się bardzo dobrymi opiniami. Będzie Pan zadowolony



