No, fabuła to największa wada tej gry ale jakby się zastanowić, to Elden Ring też nie ma jakiejś wybitnej fabuły. Jako gracz odradzamy się w jakiś ruinach, by później wyjść na wielki świat gdzie możemy iść w dowolną stronę i ubijać bossy. Wiemy tylko, że mamy podążać za łaską. Chcesz się dowiedzieć więcej fabuły z Eldena to musisz czytać opisy przedmiotów czego 90% graczy pewnie nie robi, ewentualnie szukać w internecie kogoś kto fabułę rozbił na czynniki pierwsze. Gameplayowo dostajemy tylko zarys fabularny i w Crimson Desert też masz ten zarys, że chodzi o dokonanie zemsty. Ta gra niepotrzebnie dostała ładkę RPG'a którym nie jest i tej grze w moim odczuciu jest właśnie bliżej do Eldena niż np. do RDR2. Masz tu jeden wielki misz-masz, trochę Eldena, trochę Zeldy, trochę RDR2, trochę GTA i ta mieszanka w moim odczuciu sprawdza się bardzo dobrze.
Co np. mnie motywuje do gry? ten świat i jego odkrywanie z jednoczesnym progresem postaci. To mi wystarczy a że ten aspekt w grze jest świetny, to motywacji mi nie brakuje. Według mnie to najlepszy otwarty świat który nam udostępniono w grach.
Aby się znowu nie powtarzać, to dam tym razem recenzję Kolekcjonera która wleciała wczoraj i się z nią w 100% zgadzam :
Ja w Crimson Desert obecnie na liczniku mam 120h i jestem w 9 rozdziale, mam już całą mapę odkrytą za sprawą odkrycia wszystkich dzwonów, robię zadania frakcji gdzie 80% z nich kończy się walką z jakimś bossem albo legendarnym stworzeniem, którego sobie potem oswajam i mogę sobie popierdalać na takim niedźwiedziu czy reniferku wyrośniętym. Jedyne aktywności których nie mam ochoty robić to zadania dla kupców bo są typowo przynieś, podaj, pozamiataj oraz poszukiwanie banitów - bo jest to zbyt upierdliwe i powtarzalne. Ale masa zadań pobocznych wbrew pozorom robi naprawdę dobre wrażenie i są całkiem dobrze napisane i są zaskakujące...
Niby dostaje jakieś durne zadanie związane z tym, że dziecko się zgubiło, lecę w te zasrane góry aby je uratować z rąk bandytów, robię z nich sieczkę ale dzieciaka nigdzie nie ma, za to pojawia się 3 metrowe owłosione bydlę (które wrzuciłem wyżej) i toczę jedną z najefektowniejszych walk w grze, gdzie dodatkowo pod koniec pomaga nam boss fabularny z 4 rozdziału! - po walce wracam z wieściami do rodziców, że dzieciak zapewne zdechł a ten wychodzi sobie z kurnika cały hepi i się okazuje, że tylko schował się przed rodzicami. I z tak durnego zadania dali naprawdę epicką walkę z bossem i to było zadanie opcjonalne, poboczne a jak zaskoczyło i właśnie o to chodzi w tej grze, ona ma Cię zaskakiwać tym światem i robi to dobrze.
Na pewno jednak, jak ktoś chce by fabuła go prowadziła za rączkę przez świat gry, to tu faktycznie się zawiedzie, bo ta faktycznie jest słaba, są w nią wplecione generyczne zadania i tak naprawdę wielu aspektów fabularnych nie wyjaśnia. Ale jak ktoś ten aspekt sobie gdzieś tam oleje w głowie, będzie grał dla samego świata, jego odkrywania, wzmacniania postaci to będzie się w grze świetnie bawił chociaż i tu początek jest mozolny. Ja swoją postacią lecę jak kombajn przez przeciwników, ale wczoraj przykładowo boss Ator zrobił mi z dupy jesień średniowiecza i niby mam wykokszoną postać, nie wiem jak bardziej bym mógł się wzmocnić, to wyjadłem całe żarcie, eliksiry, wskrzeszenia i ... byłem w stanie zabrać bossowi tylko 1/5 paską zdrowia i zdecydowanie to najtrudniejszy boss w grze na jakiego do tej pory trafiłem - no był też Kościany Rycerz ale z nim jeszcze na dobrą sprawę nie walczyłem, tylko go spotkałem i padłem na jednego hita
Gra ma swoje end game'owe bossy i to kolejna motywacja dla mnie, by zrobić postać jakoś jeszcze mocniejszą by się z nimi zmierzyć albo się ich po prostu nauczyć i wymasterować zwycięstwo nad nimi ucząc się move setu.
Ja tam po tych 120h jestem w stanie dać właśnie te 8,5/10 i obcięte głównie za fabułę i pracę kamery w trakcie walki.



