Kurka, nie wiem, czy przeżyłam kiedyś tak emocjonujący mecz na żywo. Baraż z Koszarawą też kończył się karnymi, przy których prawie oszalałam, ale cały mecz nie był aż tak hardkorowy.
Szkoda mi GKSu, fajna ekipa, która też zasłużyła na finał - wolałabym z nimi grać w majówkę niż z Górnikiem. No ale jest jak jest, cieszę się kosmicznie, straciłam głos, ledwo przeżyłam to wszystko i mam nadzieję, że po dzisiejszym ludzie zejdą trochę z trenera, bo ja cały czas w niego wierzę.


