Hoffenheim - Mainz 1:2
Niestety, można już mówić o wyraźnym kryzysie Hoffenheim - ostatnie cztery mecze bez zwycięstwa, Liga Mistrzów oddala się, choć szanse na grę w pucharach nadal są spore. Mecz z Mainz był bardzo słabym występem drużyny Christiana Ilzera. Początkowo nie wyglądało to źle - w 11 min. po wrzucie z autu Coufala celnie główkował Lemperle, jednak Batz zdołał odbić piłkę na rzut rożny. Niestety, już w 13 min. padł gol dla Mainz - wydawało się, że akcja gości wytraciła już tempo, ale Mwene dobrze wrzucił piłkę na głowę Phillipa Tietza, który z bliska pokonał Baumanna. Dziesięć minut później padło wyrównanie - Asllani kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę zdobył gola. Kilka minut później Moguncja mogła powrócić na prowadzenie - po wrzutce Nebela z bliska główkował Koreańczyk Lee Jae-sung, Baumann tym razem popisał się jednak świetnym refleksem. Spotkanie było w miarę wyrównane, Hoffenheim nie potrafiło jednak narzucić swoich warunków gry rywalowi i przejąć inicjatywy, a ze strony Mainz padały kolejne ostrzeżenia. W 67 min. Tietz mógł zdobyć swojego drugiego gola w meczu, jednak uderzył prosto w Baumanna. Ten sam zawodnik dopiął swego w 79 min. - główkę Tietza obronił jeszcze Baumann, ale wobec dobitki bramkarz reprezentacji Niemiec był bezradny. Chwilę później, w 81 min., bliski wyrównania był Wouter Burger - holenderski pomocnik uderzeniem sprzed pola karnego trafił w słupek. Niestety, oprócz tej sytuacji Hoffenheim po utracie gola nie zdołało się podnieść, a Mainz skutecznie wybijało piłkarzy Ilzera z rytmu.
W piątek Hoffenheim zremisowało 2:2 w Augsburgu, przy czym Augsburg zmarnował w końcówce rzut karny. W ostatnich pięciu kolejkach trzeba wygrać jeden lub dwa mecze żeby zapewnić sobie grę w pucharach, ale w następnej kolejce piłkarzy Ilzera czeka trudny mecz u siebie z Borussią Dortmund.



