A mnie ten Harry Hole piekielnie przynudził, kurcze komentarze w necie jakby jakieś arcydzieło wyszło, a takie zwykłe kilka odcinków nawet nie tyle o śledztwie, co o gościu mającym problemy z samym sobą. Sam motyw śledztwa zwyczajnie nudny. Zresztą może mi po prostu te ekranizacje Nesbo nie siadają, bo na Pierwszym Śniegu też się wynudziłem.
Za to mega pozytywne zaskoczenie to "Chętni na sex". Nie dość ze sam motyw śledztwa zwyczajnie o wiele ciekawszy niż w Harrym, to jeszcze wszystko oparte bardzo mocno na pokręconej psychologii bohaterów.



