Kartka to kartka, dla mnie to bez znaczenia, czy druga, czy pierwsza, czy w 90. minucie, czy na początku meczu. W ogóle takie pobłażanie, bo to może być druga, nie powinno mieć miejsca. Jakby za chwilę identyczną rzecz zrobił piłkarz Bayernu, ale by nie miał kartki, to wtedy byłaby uzasadniona?
Na tym polega sprawiedliwe sędziowanie, że wszystkich traktujesz równo niezależnie od okoliczności, a nie że przymykasz oko, bo to może mieć wpływ na wynik końcowy. To nie Real jest tutaj pokrzywdzony, tylko byłby Bayern, gdyby tej drugiej żółtej nie pokazał, takie fakty.



