No tak ale to nie tak, że parkingi są zawalone przez osoby jadące do lekarza.Kwestia też perspektywy. Jak ktoś młody zdrowy to zaparkuje 30 minut od miejsca docelowego to sobie dojdzie a jak osoba jedzie do placówki medycznej z osobą niepełnosprawną to już tak wesoło nie ma by iść kilkanaście minut po dziurawych chodnikach między samochodami także Przemo możesz sobie mówić że jak ty nie miałeś problemu to nie znaczy że tego problemu nie ma.
Problem wynika z tego co napisał 1234. To nie miejsc parkingowych jest za mało a samochodów jest za dużo. Ani ulicę ani parkingi nie są w stanie tego pomieścić. Dlatego na przedmieściach pojawiają się parkingowe skąd można dojechać komunikacja o ile ta jest sensownie zrobiona. W Polsce to działa słabo bo przez lata karmiono kierowców a pomijano resztę. Teraz zjadamy własny ogon i nigdy już nie będzie tak że autkiem wjedziesz gdzie chcesz od ręki i zostawisz furę gdzie chcesz. Jak się mental nie zmieni to będzie tylko gorzej.
Mr Chris pisał o czasie. I jasne czas jest cenny , nie mam tu żadnych badań ale dam sobie rękę uciąć że jadąc do centrum i parkując kawałek dalej od miejsca docelowego np na jakimś dużym parkingu i tak jestem na tym miejscu szybciej po krótkim spacerze niż miałbym kręcić kółka po uliczkach i jeszcze wciskać się w jakąś ciasnotę z nadzieją że jakiś oszołom nie obije mi drzwi czy nie przerysuje przy wyjeżdżaniu, tylko po to żeby mieć do auta potem, nie wiem, z 40 metrów.
I nie wiem co w tym dziwnego że jak się jedzie do innego miasta to zawsze sprawdzam gdzie poleca się zostawić auto jak się chce zobaczyć jakąś atrakcje czy zobaczyć miejsce. Często właśnie z marszu szukam galerii handlowych i nie mam żadnego problemu. Mamy XXI wiek więc często można nawet wcześniej sprawdzić ile średnio jest wolnych miejsc na danym parkingu o konkretnej porze.



