Mój ojciec ma problem z kolanem, bardzo często go gdzieś podwożę. Podjeżdżam możliwie najbliżej miejsca docelowego, wysiada, a ja parkuję spokojnie dalej i czekam na telefon albo przychodzę do niego. Przema przypomniał mi, że tak samo robiłem w szpitalu przy Unii Lubelskiej. Pan stróż pozwala wjechać i zostawić pacjenta pod drzwiami.
Głównym problemem złego parkowania jest mentalność ludzi. Ja, gdybym nieświadomie utrudniał komuś funkcjonowanie, przeprosiłbym i szybko naprawił swój błąd. Na filmikach widać, że przyłapani na gorącym uczynku reagują agresją. Przyznanie się do winy, skrucha, to prawie nie występuje.



