Real Oviedo - Villarreal 1:1
Jeszcze niedawno wydawało się, że spadek Oviedo jest niemal pewny, ale trzy zwycięstwa w poprzednich czterech meczach przywróciły beniaminkowi nadzieję. Wczoraj też zaprezentowali się nieźle i mogą odczuwać niedosyt po remisie. Żółta Łódź Podwodna objęła prowadzenie w 13 min. w kontrowersyjnych okolicznościach - faul Daniego Calvo był, ale po obronie jedenastki Daniego Pajero przez Escandella arbiter nakazał ją powtórzyć, choć z powtórek wydaje się, że bramkarz gospodarzy nie wyszedł obiema stopami przed linię. Powtórzonego karnego wykorzystał Nicolas Pepe. Po utracie gola Asturyjczycy przejęli inicjatywę i ruszyli do ataków, ale przez resztę 1. połowy rozbijały się one o defensywę Villarreal i nie prowadziły do sytuacji bramkowych. Dopiero w doliczonym czasie gry celnie główkował Ilyas Chaira, ale w sam środek bramki. Po przerwie ataki Oviedo były już groźniejsze - w 53 min. po świetnym rozegraniu piłki w polu karnym przez gospodarzy uderzał Alberto Reina, jednak bramkarz Arnau Tenas popisał się refleksem. W 69 min. gospodarze dopięli swego - strzał Chairy nie był zbyt mocny, ale pomógł mu lekki rykoszet. Asturyjczycy do końca walczyli o zwycięstwo i w przekroju całego meczu pozostawili po sobie lepsze wrażenie niż Villarreal. Zupełnie niewidoczni byli wprowadzeni na boisko po przerwie bombardierzy gości - Mikautadze i Moleiro nie poprawili w 2. połowie gry ofensywnej Villarreal, bliski zdobycia gola był natomiast Ayoze Perez, który z bliska główkował w poprzeczkę.
Oviedo zagra teraz u siebie z Elche i tam będą już musieli wygrać, inny wynik będzie raczej oznaczał kres nadziei na utrzymanie. A że Elche groźne być potrafi, pokazali choćby w tej kolejce pokonując 3:2 Atletico.



